Off Road jako element terapii

"...Taki dzień to dla mnie porządny zastrzyk adrenaliny…" - powiedział do mnie 11- letni chłopiec, który z pomocą fizjoterapeutów przesiadł się właśnie ze swojego wózka inwalidzkiego na prawy fotel w moim pickupie.

Cos ścisnęło mnie w gardle, ale uśmiechnąłem się i powiedziałem, że cieszę się, że możemy dziś razem pojeździć w terenie.
Podaliśmy sobie dłonie, aby się przywitać, a chłopiec tak mocno ścisnął moją rękę, że chyba było widać na mojej twarzy zaskoczenie.
"...Widzi Pan jaki jestem silny..". Rzeczywiście - odpowiedziałem - mam wrażenie, że ja pomimo swoich dwóch metrów wzrostu jestem słabszy od Ciebie.
Zrobiliśmy spokojny przejazd po wyznaczonej trasie przez las, kilka szutrowych zakrętów, szykana i powrót. 10 minut zwykłego przejazdu, a jednocześnie możliwość sprawienia ogromnej przyjemności.
Chłopiec z uśmiechem na twarzy wysiadł z mojego samochodu, a w miejscu startowym czekał już następny chętny, który rownież chciał, chociaż na chwilę, zamienić swój wózek na fotel samochodu terenowego.
Do Helenowa przyjechałem na zaproszenie mojego kolegi Andrzeja Reya, miałem nakręcić reportaż z offroadowego dnia dziecka.
Z kamerą w ręku wytrzymałem tylko dwie i pól godziny. Widząc, że kolejka dzieci rośnie, a nawet mój seryjny pickup budzi ich zainteresowanie, postanowiłem odłożyć kamerę i dołączyć do ekipy kolegów, ktorzy poświęcili swój czas w środku tygodniu, aby choć na chwilę dać dzieciom radość.
Poniżej reportaż z imprezy.
Zapraszam
Trwa ładowanie komentarzy...