NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Pięć dni w Lipawie

M.Samborski
Pierwszy raz nie udało mi się osiągnąć celu mojej podróży. To miał być " Baltic Photo Trip", a skończyło się na pięciodniowym oczekiwaniu na naprawę samochodu, w trzecim co do wielkości mieście Łotwy. Lipawa ( Liepaja), bo ona jest główną bohaterką tego wpisu, miała być tylko etapem, na którego sfotografowanie miałem przeznaczony jeden dzień. W efekcie, codziennie robiłem około 20 km pieszo zwiedzając miasto i poznając okolice.


Lipawa to drugi co do wielkości port Łotwy. Miasto leżące nad Bałtykiem otoczone jest przez dwa jeziora (Liepajas i Tosmares).
Kanały przepływające przez miasto (Karostas, Tirdzniecibas) dzielą je na trzy części.
Północna część Karosta, środkowa Nowe Miasto i najbardziej południowa część, Stare Miasto.

Na trzy części można również podzielić miejsca, które warto odwiedzić:
1 - tereny nadmorskie i kanały;
2 - zabytki;
3 - architektura mieszkalna.

Tereny nadmorskie Lipawy to przede wszystkim ogromne plaże, które we wrześniu są mało uczęszczane i stają się świetnym miejscem do wypoczynku. Część terenów nadmorskich to również wspomniane przeze mnie kanały, w których cumuje flota. Znajdziemy tu zarówno rybackie kutry, jak i okręty marynarki wojennej.


Na szczególną uwagę zasługuje również drewniano-stalowy most łączący Karoste z Nowym Miastem.

Kanał Karostas zbudowany został do celów militarnych, a tuż za jego północnym brzegiem rozpoczyna się to co najciekawsze, czyli strefa fortyfikacji wojskowych zbudowana nad samym brzegiem Bałtyku.
Ja swoją fotograficzną uwagę skierowałem głównie na najbardziej północną część Ziemelu Forti (Fortu północnego - Northern Forts). Fortyfikacja ta jest lepiej zachowana od pozostałych, ma dużo podziemnych korytarzy, ciągnących się od zabudowań znajdujących się w pobliskim lesie, aż po nadmorski brzeg.
Tak naprawdę na zwiedzanie fortyfikacji najlepiej zaplanować sobie jeden cały dzień.




Jeśli chodzi o zabytki, to na mnie największe wrażenie zrobiła cerkiew św. Mikołaja. Zbudowana w 1903 roku mocno kontrastuje z otaczającymi ją rosyjskimi blokowiskami z przełomu lat 80tych i 90tych.

Do obowiązkowych punktów zwiedzania, zaliczyć również należy kościół św. Anny z przepięknymi i jednymi z największych organów na świecie (7tyś piszczałek). Warto również wybrać się do hali targowych Pētertirgus, które otoczone są przez bazar lub obejrzeć więzienie Karosta, w którym można spędzić noc pełną wrażeń.

To co jeszcze przykuwa uwagę w Lipawie to zabudowa mieszkalna. Z jednej strony przepiękne domy i kamienice, z drugiej przytłaczająca postsowiecka "wielka płyta" czyli blokowiska, kojarzące mi się z Kłominem (obok Bornego Sulinowa). Zresztą podobieństwo nie jest tu przypadkowe, bo obydwa te miasta pełniły tajną funkcję radzieckich stref militarnych.
Wszystkim spragnionym mniej mrocznych doznań polecam spacer po uliczkach starego miasta i okolicach. Znajdują się tu domy z XVIII wieku, takie jak np. dom Cara Piotra I. Z dawną zabudową kontrastują takie budynki jak np. nowa Sala Koncertowa "Grate Amber", którą codziennie o wschodzie słońca widziałem z okien mojego pokoju.


Lipawa posiada bardzo dobrze rozwiniętą bazę noclegową. Przedział cenowy jest tak szeroki, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Z gastronomicznych pozycji obowiązkowych, nie można nie zaliczyć lipawskiego kociołka (ziemniaki, śmietana, mięso wieprzowe), do picia Balsam Ryski (czarny ma 45% i działa dość szybko ;).

Dla osób które cenią sobie odpoczynek przy dobrej kawie, polecam kawiarnię Bulangerie Liepaja mieszczącą się przy ulicy Kursu iela 2

Pomimo, że wyjazd potoczył się zupełnie inaczej niż planowałem, to Lipawa jeszcze bardziej zachęciła mnie do podróży wzdłuż wybrzeża morza bałtyckiego.
Trwa ładowanie komentarzy...